Nagrywanie, podsłuch oraz zalogowanie czy złamanie hasła męża czy żony jako dowód w sprawie o rozwód

Nagrywanie, podsłuch oraz zalogowanie czy złamanie hasła męża czy żony jako dowód w sprawie o rozwód

Czy nagrywanie męża albo żony jest przestępstwem? Czy zalogowanie się albo złamanie hasła do poczty e-mail jest dozwolone? Z kolei czy tak zdobyte dowody mogą być wykorzystane w sprawie o rozwód w celu udowodnienia zdrady? Przeanalizujmy ciekawą sprawę w której Sąd  umorzył postępowanie wobec osoby dokonującej takich czynności.

Zgodnie z art. 267 §3 k.k. odpowiedzialności karnej podlega każdy, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem lub oprogramowaniem. Dla przypisania powyższego czynu zabronionego koniecznym jest wykazanie, iż sprawca działał w zamiarze bezpośrednim o szczególnym zabarwieniu, tj. dla osiągnięcia wskazanego wprost w treści przepisu celu – uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony.

W ocenie sądu odwoławczego nie jest wiarygodna przedstawiona przez oskarżonego wersja, iż zapomniał, wychodząc z mieszkania A. W., wziąć ze sobą telefon komórkowego. W dniu 24 lutego 2014 r. M. W. udał się do mieszkania, w którym pozostawała jego żona A. W., z zamiarem przeprowadzenia z nią rozmowy w celu ratowania małżeństwa. Jednocześnie włączył on funkcję nagrywania (aplikację dyktafonu) w swoim telefonie komórkowym, by mieć dowód podejmowania prób ratowania małżeństwa, co oskarżony sam przyznał. Oskarżony już od początku lutego podejrzewał A. W. o romans (k. 84), dlatego też po rozmowie z żoną pozostawił telefon z włączonym dyktafonem, licząc, iż uzyska dowód winy A. W. rozpadu ich związku małżeńskiego, chociażby w postaci nagrania rozmowy pomiędzy żoną a jej nowym partnerem. Wersji zdarzeń przedstawionej przez oskarżonego przeczy wręcz jego zachowanie podjęte w toku postępowania rozwodowego. Oskarżony złożył wniosek dowodowy zawierający wyłącznie fragment nagranej w dniu 24 lutego 2014 r. rozmowy pomiędzy A. W. a J. C., nie przedstawiając jednak jego, tj. oskarżonego, rozmowy z żoną podjętej dla ratowania małżeństwa, która miała być pierwotną przyczyną idei nagrywania w dniu 24 lutego 2014 r.

Prawdą jest, że zachowanie oskarżonego nie polegało na założeniu podsłuchu w telefonie, tylko pozostawianiu w mieszkaniu zajmowanym przez oskarżycielkę posiłkową swojego telefonu komórkowego z włączoną funkcją dyktafonu, jednak to również wyczerpuje znamiona czynu zabronionego, bowiem urządzeniem, o którym mowa w art. 267 § k.k. jest każde urządzenie służące do utrwalania obrazu lub dźwięku, a zatem przeznaczone do tego celu urządzenie typu analogowego lub cyfrowego, np. aparat fotograficzny, magnetofon, dyktafon (patrz postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie III KK 265/15, Lex 2045745).

M. W., składając wyjaśnienia w toku postępowania przygotowawczego, przyznał wprost, iż uzyskał dostęp do poczty elektronicznej pokrzywdzonej, ponieważ miał do niej hasło i, widząc dowody zdrady, przeniósł je do własnej poczty elektronicznej. A negacja skierowana była głównie na przymiot bezprawności uzyskania dostępu, ponieważ w ocenie oskarżonego, jeżeli posiadał hasło, to był uprawniony do korzystania i przeglądania poczty elektronicznej A. W. Obrońca oskarżonego nietrafnie argumentował w uzasadnieniu apelacji, iż skorzystanie z zapisanego w pamięci systemu hasła do konta poczty elektronicznej pokrzywdzonej nie stanowi „przełamywania zabezpieczeń”. Choć znaczenie językowe czasownika „przełamywać” może wskazywać na konieczność podjęcia działań zmierzających do jakiegokolwiek naruszenia, czy przezwyciężenia, zabezpieczenia (trudno bowiem w przypadku systemu informatycznego wskazywać na stricte fizyczne przełamanie), to przepis art. 267 §2 k.k. formułuje znamię czasownikowe „uzyskuje”, które nie niesie za sobą tejże konieczności przełamania zabezpieczenia (odmiennie niż art. 267 §1 k.k.). Przez uzyskanie rozumie się zarówno stworzenie sobie możliwości zapoznania się z informacją lub przejęcia we władanie nośnika informacji, jak i skopiowanie informacji. Tym samym sam fakt posiadania przez oskarżonego informacji należących do pokrzywdzonej i ich skopiowanie na zabezpieczony dysk komputera o numerze IP (…) wypełniało znamiona strony przedmiotowej czynu z art. 267 §2 k.k.

Po drugie należy wskazać, iż dysponowanie hasłem do poczty elektronicznej, z której korzysta inna osoba niż dysponent hasła, nie stanowi jednocześnie uprawnienia do korzystania z tejże. Tym samym osoba znająca hasło, nawet jeżeli zostało ono dobrowolnie przekazane przez posiadacza konta, nie jest osobą uprawnioną do swobodnego korzystania z konta poczty elektronicznej.

W niniejszej sprawie istotne znaczenie ma również fakt, iż oskarżony uzyskał dostęp do poczty elektronicznej A. W. w dniu 29 kwietnia 2014 r., a więc w okresie, gdy pomiędzy małżonkami istniał już zaawansowany rozpad pożycia małżeńskiego, co jednoznacznie przemawiało za brakiem uprawnienia po stronie oskarżonego do swobodnego korzystania z poczty elektronicznej pokrzywdzonej, nawet jeżeli hasło udostępniła mu A. W. Nadto w dniu 1 lutego 2014 r. pokrzywdzona dokonała zmiany hasła dostępu do poczty elektronicznej, tak więc w dniu 29 kwietnia 2014 r. oskarżony przedmiotowego hasła nie znał, a mimo to uzyskał informacje znajdujące się w pamięci poczty elektronicznej w postaci m.in. treści wiadomości tekstowych pokrzywdzonej adresowanych do J. C. Wobec powyższego nie ma znaczenia okoliczność, iż pokrzywdzona poprosiła oskarżonego o założenie innego konta poczty elektronicznej, z którego mógł on korzystać, co zdaniem skarżącego przemawia za uznaniem uprawnienia oskarżonego do korzystania z każdego konta poczty elektronicznej pokrzywdzonej.

Co istotne, za trafnym przypisaniem przez Sąd I instancji sprawstwa oskarżonego przemawia ujawnione miejsce uzyskania dostępu do poczty elektronicznej pokrzywdzonej, ustalone według unikatowego numeru IP urządzenia (…). Miejscem tym było Muzeum (…), w którym oskarżony był zatrudniony (k. 113, 115). Serwer poczty elektronicznej pokrzywdzonej odnotował logowanie się na jej konto w dniu 29 kwietnia 2014 r. z numeru IP (…) (k. 100). W opinii biegły jednoznacznie stwierdził, iż wprawdzie na dysku zabezpieczonego komputera brak było danych dotyczących przedmiotowego logowania, to mogły one zostać usunięte. Niemniej na zabezpieczonym dysku znajdował się plik zawierający treść wiadomości tekstowych pomiędzy A. W. a J. C., z których część została przedstawiona przez oskarżonego w toku postępowania rozwodowego. Oczywistym jest, że gdyby oskarżony zlecił uzyskanie dostępu do poczty elektronicznej pokrzywdzonej innej osobie, tym bardziej osobie specjalizującej się w przełamywaniu zabezpieczeń elektronicznych, to osoba ta zadbałaby w najwyższym stopniu o nieujawnienie miejsca jej rzeczywistego działania, a także nie spowodowałaby fałszywego przypisania miejsca uzyskania dostępu do poczty elektronicznej do miejsca pracy swojego mocodawcy. Sąd odwoławczy nie ma wątpliwości, iż M. W. działał samodzielnie w chwili, gdy uzyskiwał dostęp do poczty elektronicznej żony A. W., bez jej zgody i wiedzy, w celu uzyskania informacji znajdujących się w pamięci serwera poczty, a które mogłyby stanowić dowód w sprawie o rozwiązanie małżeństwa przez rozwód.

Wobec powyższego należy stwierdzić, iż apelacja okazała się niezasadna, a popełnienie przez oskarżonego przypisanych mu czynów niewątpliwe. Podobnie nie budzi zastrzeżeń określenie czynu oskarżonego jako czynu zabronionego, tj. wypełniającego znamiona przewidziane w art. 267 §2 k.k. i art. 267 §3 k.k. w zb. z art. 267 §4 k.k. Jednakże dla zakwalifikowania określonego czynu jako przestępstwa koniecznym jest wykazanie, iż narusza on istotne wartości społeczne, a więc, iż jest to czyn karygodny. W myśl art. 1 §2 k.k. nie stanowi przestępstwa czyn zabroniony, którego społeczna szkodliwość jest znikoma.

Art. 115 §2 k.k. zawiera zamknięty katalog kryteriów oceny stopnia społecznej szkodliwości czynu, który nie pozostawia wątpliwości, że dominujące znacznie mają okoliczności z zakresu strony przedmiotowej, do której dołączono tylko dwie przesłanki strony podmiotowej (postać zamiaru i motywację sprawcy), a pominięto natomiast okoliczności związane z samym podmiotem czynu, tj. sprawcą, takie jak: wiek, opinia, właściwości i warunki osobiste, które wpływają na wymiar kary (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 25 czerwca 2008 r., sygn. V KK 1/08). W orzecznictwie trafnie wskazuje się, iż ocena stopnia społecznej szkodliwości konkretnego zachowania powinna być oceną całościową, uwzględniającą okoliczności wymienione w art. 115 §2 k.k., nie zaś sumą, czy pochodną ocen cząstkowych takiej czy innej „ujemności” tkwiącej w poszczególnych okolicznościach i dlatego też, jeżeli w art. 1 §2 k.k. mówi się o znikomej społecznej szkodliwości czynu, to wymóg znikomości dotyczy społecznej szkodliwości ocenianej kompleksowo, nie zaś jej poszczególnych faktorów (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 lutego 2009 r., sygn. WA 1/09, LEX).

W realiach niniejszej sprawy, patrząc przez pryzmat wyżej zarysowanych kryteriów, które zgodnie z art. 115 §2 k.k. decydują o stopniu społecznej szkodliwości czynu, stwierdzić należy, iż niewątpliwie czyn oskarżonego cechuje znikoma społeczna szkodliwość. Za stanowiskiem takim przemawia przede wszystkim szczególna sytuacja życiowa, w której znalazł się M. W.. W dniu 1 lutego 2014 r. A. W. oświadczyła mężowi, iż dalsze trwanie ich małżeństwa nie ma sensu i zamierza złożyć pozew rozwodowy. M. W. nie mógł zrozumieć ani pogodzić się z decyzją żony. Jak sam przyznał, domyślał się, że A. W. spotyka się z innym mężczyzną. Tym bardziej jego zdziwienie wzbudził fakt, iż w postępowaniu rozwodowym A. W. wnosiła o rozwiązanie małżeństwa bez orzekania o winie za rozpad pożycia. Nie chcąc przyjąć takiego niesprawiedliwego orzeczenia, postanowił udowodnić, iż to A. W. ponosi całą winę za rozpad pożycia małżeńskiego. W tym celu podjął się zachowań, o których była mowa, a które jednocześnie wypełniały znamiona czynów zabronionych stypizowanych w art. 267 § 2 k.k. i art. 267 § 3 k.k. Nagrał rozmowę żony z nowym partnerem oraz „włamał się” na jej konto poczty elektronicznej, aby znaleźć dowody niewierności. W ocenie sądu odwoławczego oskarżony podjął uzasadnioną próbę udowodnienia swoich racji, czym zmierzał do uzyskania sprawiedliwego orzeczenia, tj. zgodnego z rzeczywistością co do winy za rozpad pożycia małżeńskiego.

Oceniając zachowania oskarżonego przez pryzmat kwantyfikatorów społecznej szkodliwości czynu, trzeba wskazać, iż oskarżony naruszył istotne, chronione konstytucyjnie, prawo do prywatności. Jednakże działał w ramach uzasadnionej motywacji, albowiem dążył do przypisania winy za rozpad małżeństwa A. W., która winę tę rzeczywiście ponosiła. M. W. nie działał w zamiarze wyrządzenia bezpośredniej szkody lub krzywdy ani poniżenia pokrzywdzonej. Pokrzywdzona nie poniosła w zasadzie żadnej szkody ani znaczącej krzywdy, ponieważ oskarżony udostępnił uzyskane informacje wyłącznie osobie bezpośrednio zaangażowanej w całą sytuację, tj. żonie J. C., a także sądowi orzekającemu w przedmiocie rozwiązania małżeństwa. Był to minimalny krąg podmiotów, które w odwołaniu do zasad moralnych – co do żony J. C., i prawnych – co do sądu cywilnego, miały prawo wiedzieć o romansie A. W. i J. C.. Z wyższym niż znikomy stopniem społecznej szkodliwości można by mieć do czynienia w przypadku, gdyby oskarżony udostępnił uzyskane informacje szerszemu gronu odbiorców, w szczególności za pośrednictwem sieci Internet, w tym portali społecznościowych, a czego nie uczynił. W zasadzie jedyną negatywną dla pokrzywdzonej konsekwencją działania oskarżonego było ustalenie w toku postępowania rozwodowego jej winy za rozpad małżeństwa.

Utrwalenie przebiegu rozmowy osób trzecich dokonane przez osobę prywatną stanowi co do zasady dowód dopuszczalny w postępowaniu sądowym, niemniej okoliczność ta sama przez się nie kreuje uprawnienia do podsłuchu i nie wyłącza odpowiedzialności karnej sprawcy takiego czynu na podstawie art. 267 § 3 k.k. (tak także Sąd Najwyższy, zob. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 27 kwietnia 2016 r., III KK 265/15). Niemniej jednak uznał, iż czyn oskarżonego charakteryzuje się znikomą społeczną szkodliwością, a w związku z tym nie stanowi, w myśl art. 1 §2 k.k., przestępstwa. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w Warszawie VI Wydział Karny Odwoławczy sygn. akt VI Ka 1461/16

W przypadku jakichkolwiek pytań bądź wątpliwości, pozostajemy do Państwa dyspozycji. Prosimy przejść do zakładki kontakt.

Z wyrazami szacunku.

Rate this post